Dziesiąta rocznica premiery płyty „Nagrania” elQuatro

Dziesiąta rocznica premiery płyty "Nagrania" elQuatro

Ostatnio celebrowaliśmy dziesiątą rocznicę dnia, w którym ujawniliśmy się słuchaczom jako elQuatro. W dniu 24 listopada 2015 roku Cok, Furman, Kaees (dziś Skórysyn) i Modest zaprezentowali klip do utworu … od korporacji, rozpoczynając tym samym działanie podziemnej wytwórni elQuatro Nagrania. Równą dekadę temu, 9 grudnia 2015 roku, ukazała się płyta Nagrania. Dzisiaj więc przypomnimy sobie kulisy powstawania i premiery tego albumu oraz opowiemy kilka anegdot.

Powstawanie albumu „Nagrania”

Płyta Nagrania powstawała mniej więcej cztery lata, a właściwie to przez tyle czasu musieliśmy ukrywać przed znajomymi, że nad czymś pracujemy. Faktycznej pracy, na którą składały się powstawanie beatów, pisanie tekstów, sesje nagraniowe, teledyski, tłoczenie CD i wszystkie inne zabiegi promujące naszą muzykę, oczywiście było mniej. Cała reszta to proza życia, drobne sprzeczki i twórcze blokady. Kiedy w 2012 roku graliśmy koncert na Dniach Sosnowca, nie występowaliśmy jeszcze jako elQuatro. Nie mieliśmy nawet jednego utworu, w którym pojawiłaby się cała czwórka. Posiadaliśmy już natomiast nazwę, domenę i zarys strony oraz logotyp.

Spotykaliśmy się w ToNieTo Studio lub spacerowaliśmy po różnych miejscach ukochanego Zagłębia Dąbrowskiego, podczas burzy mózgów wymyślaliśmy tematy numerów. Następnie Cok komponował swego rodzaju szkice, składające się z perkusji, basu i wiodącej melodii. Dzięki temu mieliśmy już materiał, pod który mogliśmy pisać teksty, a potem nagrywać zwrotki. Wierzyliśmy, że Cok jest producentem ambitnym, posiadającym olbrzymie umiejętności i szerokie horyzonty. Wobec tego nie mogliśmy się doczekać jak finalnie zabrzmi poszczególny beat. I trzeba przyznać, że warstwa muzyczna Nagrań wyszła fantastycznie. Ostatecznie te podkłady zachowały swój pierwotny szkielet, pod który nagrywaliśmy rap, a jednocześnie były całkowicie inne za sprawą rozbudowanych aranżacji i wariacji Coka. Dlaczego więc wszystko tak się przeciągało? Nie zawsze mierzyliśmy siły na zamiary. Wysoko postawiona poprzeczka sprawiła, że niektórzy z nas nie mogli poradzić sobie z presją, co spowalniało niektóre aktywności. A tych mieliśmy sporo.

Współpraca z utalentowanymi ludźmi

Poprzednim razem już wspominaliśmy o tym, że przy powstawaniu elQuatro Nagrania zależało nam głównie na tym, aby udowodnić wszystkim, że szerzej nieznani raperzy mogą funkcjonować na bardzo wysokim poziomie. Początkowo nawet trochę się w tym zatraciliśmy. Chcieliśmy, aby teledyski realizowały największe nazwiska na rynku, miks i mastering powierzać najlepszym specjalistom w kraju. Płyty CD miały być wydane lepiej niż The Stimulus Package Freewaya i Jake One’a, a koncerty musiały się odbywać w największych klubach na Zagłębiu. Po prostu nie zamierzaliśmy na niczym oszczędzać, a wszystko robić najgrubiej jak tylko można.

Na szczęście i tak udało nam się to zrobić, ponieważ diametralnie zmieniliśmy podejście. Uznaliśmy, że postaramy się zabiegać o współpracę z ludźmi, którzy myślą podobnie do nas i charakteryzują się zbliżonym podejściem. Najbardziej rozpoznawalni ludzie niekoniecznie muszą odznaczać się najwyższymi umiejętnościami. Idąc tym tropem, zgłosiliśmy się do osób, które w naszej opinii zasługiwały na większy rozgłos, ponieważ były genialne w tym, co robią. Oryginalne, brawurowe. A efekty ich pracy nam zwyczajnie imponowały. Jedno tutaj trzeba przyznać – mieliśmy szczęście, że współpracowaliśmy ze zdolnymi i wspaniałymi ludźmi. Najlepszymi!

Miks, mastering i teledyski

Za miks i mastering Nagrań odpowiadał Jan z Nagrywarka Studio. Zgłosiliśmy się do niego, ponieważ utwory, nad których brzmieniem czuwał, były zrealizowane na naprawdę najwyższym poziomie. Chcieliśmy, aby nasze numery również brzmiały przepięknie. Jan był strasznie zafascynowany przesłanym mu materiałem i był zdziwiony, że nigdy o nas nie słyszał. Ufając mu, nie pomyliliśmy się z tą decyzją, choć wtedy nawet nie wyobrażaliśmy sobie, że będzie w późniejszych latach współpracował z Quebonafide, Otsochodzi czy Taco Hamingwayem. Z dumą obserwujemy jak Nagrywarka rośnie każdego dnia.

Filminati z kolei podjęło się zadania zrealizowania dla nas pierwszego teledysku – … od korporacji. Budżet na ten obrazek mieliśmy dość spory jak na naszą kieszeń, ale czy była to olbrzymia kwota w skali rynkowej? Nie mamy takiej pewności. Tymczasem nasi ludzie z Gliwic stworzyli teledysk z scenografią, bohaterami i opowiedzianą historią, który był inspirowany filmem Linia życia z 1990 roku w reżyserii Joela Schumachera.

Logo elQuatro to dzieło Szwedzkiego – bardzo znanego artysty street art, którego komiksowe charaktery można podziwiać na ścianach w całej Polsce. Fotografie do okładki paradoksalnie nie zostały zrealizowane w szpitalu, a w starej siedzibie agencji kreatywnej Playstop Division. Agencji odpowiedzialnej za okładkę Nagrań i zawartość poligrafii. Autorką zdjęć jest Olga Borda z… Playstop Division.

Obraz do kolejnego singla, promującego płytę elQuatro, stworzył Sensi&, który wówczas był stałym współpracownikiem Kalego i Ganja Mafii. Dziś działa z czołowymi polskimi raperami i zdobywa branżowe nagrody. Banksy to klasyczny hip-hopowy teledysk z rapowaniem do kamery, ale w przeciwieństwie do pierwszego klipu, takiego właśnie oczekiwaliśmy. Do tego graffiti w wykonaniu Szwedzkiego, świece dymne i chwytliwy refren rozchodzący się po opuszczonej lokomotywowni w Gliwicach. Kiedy skontaktowaliśmy się z Pawłem w sprawie współpracy, ku naszemu zaskoczeniu okazało się, że słyszał już nasz album. Było to dla nas niezwykle budujące w tamtym momencie i pokazało, że obrany przez nas kierunek był słuszny.

Goście na płycie „Nagrania”

Za scratche i cuty odpowiadali DJ Grubaz i DJ Ace – wówczas najlepsi turntabliści na scenie! Dobra, pokusiliśmy się tu na subiektywną opinię, ale obiektywnie patrząc na pewno byli w czołówce tej sceny w 2015 roku.

Obłędne partie wokalne (ograniczenie ich wyłącznie do refrenu byłoby sporym nietaktem) dograła do utworu Świadomego snu można się nauczyć Magdalena, która dzisiaj tworzy pod pseudonimem YaniKa. Polecamy twórczość tej dziewczyny, ponieważ do szerokiego wachlarza jej umiejętności brakuje tylko kilku zer więcej na platformach streamingowych.

Promowanie płyty „Nagrania”

Kiedy spoglądamy na ostatnie miesiące 2015 roku, z perspektywy czasu uważamy, że naprawdę wykonaliśmy kawał solidnej roboty w zakresie promowania naszej muzyki. Nie wiemy nawet, czy dzisiaj bylibyśmy w stanie to powtórzyć. Wspięliśmy się na wyżyny naszych możliwości i teraz aż sami w to nie wierzymy. Nie twierdzimy, że nikt wcześniej nie zrealizował już podobnych pomysłów. Nie uważamy, że były jakoś specjalnie odkrywcze. Tylko że w ogóle nie spoglądaliśmy się na innych i wprowadzaliśmy w życie to, co sami wymyśliliśmy i instynktownie uważaliśmy za intrygujące.

Najpierw opublikowaliśmy zapowiedź, stylizowaną na fragment jakiegoś reportażu Uwagi, gdzie pacjent udaje się do lekarza z ukrytą kamerą, aby załatwić „lewe” zwolnienie lekarskie. Na naszą prośbę udostępniali ją czołowi raperzy z Zagłębia. Odnotowała jakieś zawrotne liczby. W czasie dzielącym zapowiedź od premiery klipu, szwendaliśmy się po mieście nocami i niczym zbuntowane dzieciaki obkleiliśmy pół miasta wlepkami, zawierającymi hasztag elQuatro z nadzieją, że kogoś finalnie naprowadzi na teledysk.

Płyty CD Nagrania były fantastycznie wydane. Super jewel box, 24-stronicowa książeczka zawierająca fotografie i teksty utworów. Wlepki, kiedy dodawane do preorderów nie były jeszcze memem. Nie przewidywaliśmy wytłoczenia 500 sztuk, ale nie było innych możliwości przy naszych oczekiwaniach co do formy wydania. Większość z nich rozdaliśmy, jedną otrzymał nawet Action Bronson. Czasami informowaliśmy w naszych mediach społecznościowych, gdzie danego dnia będziemy czekać na naszych słuchaczy, aby wręczyć im płytę. Niektóre sprzedaliśmy, a inne zostawiliśmy w losowych miejscach takich jak Babia Góra czy Pogoria. Produkcja kompaktów nigdy nam się nie zwróciła, ale czy było warto rozegrać to w ten sposób? Ależ oczywiście! Późniejsze wydawnictwa dystrybuowaliśmy już bardziej tradycyjnie.

Jak się wyróżnić na tle konkurencji?

Założyliśmy, że skoro nie jesteśmy rozpoznawalni to w kontakcie z mediami musimy się czymś wyróżnić. Zamiast wysyłania drogą mailową informacji prasowych, postawiliśmy na coś bardziej klasycznego. Zaprojektowaliśmy i wydrukowaliśmy specjalne broszury, informujące o naszym projekcie i planach promocyjnych, dołączyliśmy do nich Nagrania na płycie CD i wysłaliśmy do rapowych portali. Niestety, żaden z naszych listów nie doczekał się odpowiedzi.

Zwróciliśmy się o pomoc bezpośrednio do dziennikarzy, tworzących wtedy wygasającą już powoli blogosferę. Do jednego z nich zgłosiliśmy się już po premierze płyty, ponieważ… baliśmy się ciętego języka, z jakiego był znany. Tymczasem Dawid Bartkowski, który do dzisiaj publikuje na Goodkid.pl, okazał się bardzo serdecznym człowiekiem, któremu wiele możemy zawdzięczać. Podobnie jak innym – Axun, Politolog Na Rapie, Mateusz Osiak, Yurkosky czy działający na Instagramie – Fotografuję Polskie Rap Płyty. Ich pomoc okazała się nieoceniona i – o ile nas pamięć nie myli – najwięcej dzięki niej zyskaliśmy. Z tego miejsca chcielibyśmy im podziękować, ponieważ w sposób znaczący przyczynili się do tego, że czterech raperów z Zagłębia mogło przeżyć jedną z najwspanialszych przygód.

Anegdoty z powstawania teledysków

Na sam koniec chcielibyśmy się podzielić kilkoma ciekawostkami z planu teledysków. Oba zostały zrealizowane w miejscach, które były właściwie niedostępne, a uzyskanie do nich dostępu niemal graniczyło z cudem. Musieliśmy wykonać dziesiątki telefonów w różne miejsca, napisać kilkanaście maili. Otrzymywaliśmy zgodę, po czym okazywało się, że jednak nie, aby ostatecznie znów ją dostać. I tak kilka razy.

Na realizację zdjęć w sali operacyjnej Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego nr 5 im. Św. Barbary w Sosnowcu mieliśmy dosłownie 10 minut, ponieważ pomieszczenie musiało być przygotowane do kolejnej operacji. Wszyscy musieliśmy być dyspozycyjni danego dnia o danej godzinie, a gdyby ktoś utknął w korkach, nie moglibyśmy już powtórzyć zdjęć w tej lokacji. Na szczęście na terenie pozostałej części szpitala mogliśmy kręcić do woli. W międzyczasie, przebrani za lekarzy, byliśmy zagadywani przez ludzi i pytani o to, jak dojść na oddział chirurgiczny. Mimo że nie mieliśmy zielonego pojęcia gdzie się znajduje, za każdym razem uprzejmie wskazywaliśmy drogę.

Lokomotywownia w Gliwicach należała do prywatnego właściciela, ale zgodę na wejście na teren obiektu należało uzyskać od PKP. Dysponowaliśmy pisemnym zapewnieniem, że możemy spokojnie pracować nad klipem w rozpadającym się budynku, ale i tak wydawało się to zbyt idylliczne. Słusznie. Pierwszego dnia odwiedzili nas funkcjonariusze Służby Ochrony Kolei, ale na szczęście do nas i „do naszych kolegów nie strzelali”. Skończyło się „jedynie” na groźbach. Drugiego dnia wpadł właściciel budynku i kazał nam – że tak to delikatnie ujmiemy – zwiewać stamtąd.

Ostatnie słowo

Praca nad płytą Nagrania i powołanie do życia wytwórni to wspaniały czas, okraszony pięknymi przeżyciami w przyjacielskiej atmosferze, ale i też czas nauki. Wszystkie nasze działania miały niewyobrażalny wpływ na dalsze losy każdego z nas. Czy przeżylibyśmy raz jeszcze to wszystko, gdyby los dał nam taką możliwość? Oczywiście! Choćby tylko dlatego, że nasza płyta znów byłaby do kupienia w największym polskim sklepie z płytami, jakim wówczas był Preorder. Przygodę z elQuatro Nagrania zaczęliśmy jako nieopierzone młokosy, a zakończyliśmy jako świadomi i pewni siebie ludzie. Coś wyjątkowego!

Zdjęcie główne: Sensi&

Dziesięciolecie elQuatro Nagrania

Dziesięciolecie elQuatro Nagrania

Czy pamiętacie jeszcze, co robiliście równe dziesięć lat temu? My zapamiętaliśmy ten dzień bardzo dokładnie! Właśnie 24 listopada 2015 roku postanowiliśmy się objawić jako kolektyw elQuatro, który powołał do życia podziemną wytwórnię o nazwie elQuatro Nagrania. Tydzień wcześniej pojawiła się enigmatyczna zapowiedź, stylizowana na amatorskie nagranie z ukrytej kamery, w którym lekarz wystawia lewe zwolnienie lekarskie, ale to teledysk „… od korporacji” był tą powitalną wiadomością, wysłaną słuchaczom.

Zaskakujący teledysk

Pierwszy singiel, do którego powstał wideoklip, był zapowiedzią pełnej płyty (ze względu na liczbę utworów został sklasyfikowany jako EP przez platformy streamingowe, ale zważywszy na czas ich trwania, uważamy, że był to pełnoprawny album), która ukazała się ponad dwa tygodnie później. Klip w ciągu tej dekady obejrzało prawie 9 tysięcy ludzi, choć uczciwie trzeba przyznać, że niespełna 8 tysięcy wyświetleń wykręcił w ciągu pierwszego roku, o ile nie kilku miesięcy. Czasy są inne, algorytmy rządzą się swoimi prawami, więc dzisiaj podobnych liczb nie da się osiągnąć przez zespoły o poziomie rozpoznawalności, na którym wtedy byliśmy. Zresztą drugi teledysk, do utworu „Banksy”, również nie ma się czego wstydzić pod tym względem. Pozostałe utwory tak samo.

Jeśli natomiast „popularność” tego teledysku wywołała tematyka utworu, teraz po dziesięciu latach chyba możemy o tym powiedzieć, że nie opowiada on o żadnej korporacji. Wówczas modne było traktowanie pracy biurowej w sposób prześmiewczy, a przyjęta przez nas wizja lewego L4 (w mowie potocznej nazywanego „elQuatro”) tylko z tym korespondowała. Dlatego też wykorzystaliśmy korporację, aby opowiedzieć o rapie, branży i pasji. W naszych tekstach pada mnóstwo odniesień do tej muzyki i środowiska.

Geneza i nasza misja

Pomysł, aby stworzyć kolektyw akurat w tym składzie, chodził za nami od dawna. Jeszcze w 2012 roku wystąpiliśmy na koncercie w ramach Dni Sosnowca. Pracowaliśmy już nad płytą, ale że chcieliśmy w momencie jej premiery zaskoczyć słuchaczy, a przede wszystkim naszych znajomych, na scenie stanęliśmy jako Cok, Furman, Kaees, Modest i – gościnnie – DJ Roka. Wynagrodzenie za występ przeznaczyliśmy niemal w całości na pokrycie sali prób, w której tygodniami sumiennie przygotowywaliśmy nasze show. Zależało nam na tym, aby ostatecznie pokazać, że nieznani z pierwszych stron gazet artyści także mogą wykonać swoją robotę na światowym poziomie. Z opinii, które docierały do nas po zejściu ze sceny, można wywnioskować, że nasz cel został zrealizowany.

Właściwie na tym samym zależało nam w momencie powołania do życia wytwórni elQuatro Nagrania. Chcieliśmy uczynić nasze dotychczasowe działania profesjonalnymi i wydawać muzykę na takim poziomie jak mainstream, mimo że tkwiliśmy w głębokim undergroundzie. Chcieliśmy mieć ładne okładki płyt i teledyski; oddawać materiały w ręce specjalistów, aby brzmiały lepiej niż płyty w Empiku; dbać o kolekcjonerów, którzy mogliby postawić na swojej półce płyty kompaktowe. Mówiąc w skrócie: pragnęliśmy udowodnić, że zwykłe chłopaki z bloków potrafią działać profesjonalnie, nawet bardziej niż nasi ówcześni muzyczni czy wydawniczy idole.

Czy udało się zrealizować nasze założenia?

Na powyższe pytanie w zasadzie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Na pewno nasze działania były dość szumne, imponujące i zaskakujące. Zainspirowało to mnóstwo osób do innego spojrzenia na własne ruchy i wprowadzenie w nich zmian. Tego dowiedzieliśmy się bezpośrednio od różnych ludzi. Poza tym sami wiele się nauczyliśmy o funkcjonowaniu raperów w mediach społecznościowych do tego stopnia, że niektórzy z nas chcieli wiązać swoją przyszłość zawodową z agencją kreatywną. Bo trzeba przyznać, że na promowanie swojej twórczości w sieci mieliśmy kreatywne pomysły. Odważne. Niestety czasem, mimo perfekcyjnego ich wykonania, byliśmy po prostu za mało rozpoznawalni. Siłą rzeczy nie byliśmy w stanie dotrzeć z tym wszystkim do szerszego grona.

Poznaliśmy mnóstwo fajnych ludzi, wydaliśmy kilka wspaniałych płyt, pojęliśmy mechanizmy rynku muzycznego, liznęliśmy trochę branży, ale i poznaliśmy rozczarowanie z jej strony. Niejednokrotnie, mimo że przychodziliśmy do kogoś z projektem zrealizowanym na najwyższym poziomie, traktowani byliśmy jak ludzie gorszej kategorii. Przekonaliśmy się osobiście, że rozpoznawalność jest często ważniejsza niż umiejętności.

Ostatnie lata

W ostatnich latach na naszym oficjalnym kanale na YouTube pojawiało się mniej treści niż na samym początku. Sporadycznie były to podcasty, czy pojedyncze utwory. Ostatni album pojawił się przeszło dwa lata temu! W dzisiejszych czasach idea wytwórni praktycznie wymarła. Artyści realizują swoje pomysły samodzielnie, doskonale odnajdują się w mediach społecznościowych. Twórczość niektórych z nich staje się viralem i natychmiast zgłaszają się do nich wielkie wytwórnie. My wzorowaliśmy się na niezależnych wydawnictwach, które prężnie działały w latach dziewięćdziesiątych – Rawkus, Cold Chillin’, Wild Pitch. Płyty artystów z danej wytwórni brzmiały podobnie, a jednocześnie różniły się brzmieniowo od innych wytwórni, ponieważ każda z nich miała swojego nadwornego producenta. Nazwa naszej oficyny to z kolei hołd dla kultowych Polskich Nagrań. A inspiracje latami siedemdziesiątymi w muzyce odzwierciedla choćby czas trwania utworów z naszej pierwszej płyty… „Nagrania”. Ergo: chcieliśmy stworzyć coś podobnego.

Nie wszystko poszło po naszej myśli. Poza prozą życia, kluczową rolę mógł odegrać brak doświadczenia w zarządzaniu ambitnymi projektami. Szczególnie tych, tworzonych przez czterech upartych, hehe, indywidualistów o różnych charakterach i podejściu do muzyki. Tak więc prowadzenie wytwórni w tych czasach jest misją niemal nie do wykonania. Każda zresztą i tak na samym końcu jest tłamszona przez majorsa, który zatrudnia dziesiątki pracowników. W każdym razie pozostawiliśmy po sobie wiele dobrego, a wspomnień z tym związanych nikt nam nie odbierze.

Co teraz słychać u członków elQuatro Nagrania?

Wspominaliśmy już, że ostatni album z naszego katalogu ukazał się w marcu 2023 roku. To „Już Nie Ma Go Tam” autorstwa Coka. Od tamtej pory zdążył jeszcze wystąpić w ubiegłorocznej edycji Pizza&Beats Beat Battle w Częstochowie, gdzie zaprezentował kilka bangerów. Aktualnie jest muzycznie nieaktywny, ale Cok od zawsze był nieco tajemniczy. Nie zdziwimy się, jak niebawem usłyszymy od niego jakieś nowości.

Furmana ostatnio mogliśmy usłyszeć w numerze „Sznyt„, gdzie wystąpił gościnnie. To numer, który premierę miał w 2020 roku, a jego autorem jest duet BEZOKERS.

Modest w ostatnich latach próbował swoich sił w podcastach i artykułach, publikowanych na stronie Brak Kultury.

Najbardziej aktywny jest Kaees, który zmienił swój pseudonim artystyczny na Skórysyn i zasilił wytwórnię Tylda. Regularnie wydaje muzykę instrumentalną i z powodzeniem opanowuje techniki gry na japońskim flecie. Polecamy śledzić jego ruchy, ponieważ poza muzyką instrumentalną, produkuje muzykę dla czołowych przedstawicieli polskiego podziemia.

Cok powrócił po pięciu latach od ostatniej płyty i zaprezentował „NuTrip”

Cok powrócił po pięciu latach od ostatniej płyty i zaprezentował "NuTrip"

Od 19 maja 2022 roku jest już dostępny album NuTrip Coka, który był promowany przez teledysk do tytułowego utworu. Sam album zawiera dziewięć numerów w stylistyce lo-fi. Cok uważa, że to „płyta w konwencji przybrudzonego, odstrojonego i dźwięcznego lo-fi”, choć słychać tutaj autorskie podejście, nadające temu brzmieniu odrobinę świeżości. Cok śpiewa, imitując dźwięki syntezatorów, których na albumie również nie brakuje. Podobnie jak gitary elektrycznej czy basowej, Rhodesa. Sekcja rytmiczna w niektórych momentach została wzbogacona o prawdziwą perkusję. Tytuł płyty nawiązuje do jednej z poprzedniczek – NuFunk. Co prawda to zupełnie inna stylistyka, lecz w jakimś stopniu i NuTrip zawiera funkowe inklinacje. Ta muzyka została stworzona z myślą o długich samochodowych podróżach i najlepiej sprawdzi się w furze. Każdy utwór może kojarzyć się z niekończącą się autostradą, postojem na najbliższej stacji czy zachodem słońca, widzianym w tylnym lusterku. Upraszczając, NuTrip to krótka podróż przez doskonałą muzykę.

Czytaj dalej Cok powrócił po pięciu latach od ostatniej płyty i zaprezentował „NuTrip”

Teledysk, promujący pierwszy od pięciu lat album Coka

Teledysk, promujący pierwszy od pięciu lat album Coka

Cok powraca z – pierwszym od pięciu lat – pełnoprawnym albumem. NuTrip promowany jest przez teledysk autorstwa Ujmę To Tak do tytułowego utworu, a jego premiera miała miejsce w czwartek, 12 maja 2022 roku. To przyjemny dla ucha numer w stylistyce lo-fi. Nie jest to jednak bezpośredni hołd dla tej stylistyki, ponieważ lo-fi stanowi tutaj raczej fundamenty, na których wznosi się budowla czegoś większego, autorskiego, dotąd nieznanego. Cok przyzwyczaił nas do sampli, lecz w tym utworze nie usłyszymy ani jednej próbki. To niejedyna zmiana w porównaniu do jego poprzednich dokonań.

Czytaj dalej Teledysk, promujący pierwszy od pięciu lat album Coka

Cok ukazuje „życie ulicy” w swoim najnowszym teledysku

Cok ukazuje "życie ulicy" w swoim najnowszym teledysku

Od 17 lutego 2022 roku można już posłuchać Street Life, który jest jednym z najlepszych dotychczasowych utworów Coka. Pełen detali, perfekcyjnie zrealizowany pod kątem technicznym. Poza brzmieniami Mooga, zawiera sporo różnych sampli tak precyzyjnie zgranych, że niekiedy brzmią jakby to jeden fragment był wycięty z tego samego utworu. Producent w swoim najnowszym nagraniu daje prawdziwy pokaz tego jak grać ciszą, zresztą nie po raz pierwszy, co jest czymś charakterystycznym dla jego twórczości. Street Life brzmi nieco agresywnie i wyzwala w słuchaczu prawdziwe emocje. Powoduje łzy, ale i zmusza nas do spojrzenia w przód z nadzieją. Teledysk, którego autorem jest Ujmę To Tak, idealnie koresponduje z muzyką. Ulica ukazana w monochromatycznych barwach tylko wzmacnia tę formę ekspresji, którą w sposób niewerbalny wyraził tutaj Cok. Ktoś powie, że w jego twórczości brakuje warstwy wokalnej. Otóż nie tym razem. W Street Life sama muzyka wyraża więcej niż najwyższe pasma jakiegokolwiek wokalisty. Czytaj dalej Cok ukazuje „życie ulicy” w swoim najnowszym teledysku

Bohater bez peleryny, ale z gitarą! Premiera utworu Coka – „Guitar Hero”

Bohater bez peleryny, ale z gitarą! Premiera utworu Coka - "Guitar Hero"

Fisz śpiewał, że „muzyka jest językiem wszechświata”. Jak na prawdziwego lingwistę przystało, Cok w dniu 12 stycznia 2022 roku zaprezentował słuchaczom swój najnowszy utwór – Guitar Hero. Tytuł może i nawiązuje do popularnej gry wideo, ale gry popularnej melodii próżno tutaj szukać. Autorska kompozycja Coka oparta jest o wysamplowaną gitarę w akompaniamencie analogowych syntezatorów i klawiszy. Charakterystyczna sekcja rytmiczna działa tak stymulująco, że wystarczy posłuchać kilku werbli, aby już wczesnym popołudniem poczuć się jak w sobotnią, klubową noc. Wybornie zaaranżowane Guitar Hero po prostu przywodzi na myśl same przyjemne skojarzenia – plaża, zimne napoje, palmy i rozpięte koszule. Najnowszy numer Coka ukazuje się w ramach cyklu Q-Sides, na który składa się seria premierowych materiałów, lecz niepublikowanych na żadnym większym wydawnictwie.

Czytaj dalej Bohater bez peleryny, ale z gitarą! Premiera utworu Coka – „Guitar Hero”

Nasz ulubiony producent powraca! Nowy numer Coka – „The Return”

Nasz ulubiony producent powraca! Nowy numer Coka - "The Return"

Od premiery ostatniego utworu Coka minął ponad rok. Długo trzeba było czekać na kolejną nowość od naszego ulubionego producenta, lecz jakimś cudem okres ten szybko zleciał. Nie włączyliśmy zresztą 365 dni na Netflix, żeby miało się dłużyć. Dzięki temu już od 27 października 2021 roku możemy posłuchać The Return. Sam tytuł mówi właściwie wszystko. Podczas tego rozbratu z muzyką, Cok był bliski rzucenia wszystkiego w kąt, lecz na szczęście miłość do muzyki przezwyciężyła chwile zwątpienia. Wszystkim tym podzielił się niedawno w emocjonalnym wpisie w swoich mediach społecznościowych. Producent z Sosnowca uświadomił sobie, że ważniejszy od wszelkich cyfr jest sam proces twórczy. Zaowocowało to skocznym numerem, od którego wręcz zalatuje pasją, a każdy dźwięk pulsującego basu nie pozwala o tym zapomnieć. Oczywiście w połączeniu z wyszukanymi samplami i brzmieniami Korga. The Return to też kolejny utwór z cyklu Q-Sides, czyli serii luźnych numerów, niepochodzących z innych wydawnictw.

Czytaj dalej Nasz ulubiony producent powraca! Nowy numer Coka – „The Return”

„Można prosić do tańca”? Cok ze swoim najnowszym singlem

"Można prosić do tańca"? Cok swoim najnowszym singlem składa tę propozycję i nie przyjmuje odmowy

Pamiętasz jeszcze szkolne dyskoteki? Podpieranie parapetu na każdej z nich przyniosło pewnie mnóstwo wspaniałych wspomnień, nieprawdaż? Jeśli w dodatku słuchałeś już rapu, idziemy o zakład, że „fajniejsze foczki” podziwiałeś jedynie z boku, bo przecież „przy jakimś technie” nie będziesz się bawić. Co innego, gdyby przewodniczący samorządu włączył wtedy Wanna Dance Coka. Producent swoim najnowszym singlem próbuje przekonać wszystkich mruków, że taniec mimo wszystko jest jedną z największych życiowych przyjemności, która nic nie kosztuje. Wspomaga go w tej misji Hnrkvsky, wzbogacając kompozycję o dźwięki odrobinę nostalgicznej trąbki. Sam Cok oczywiście znowu postawił na swoje atrybuty w postaci analogowych syntezatorów, pulsującego basu i sampli. Wszystko to sprawia, że utwór ten wywołuje skrajne emocje, które nie pozwalają na bycie agresywnym i mściwym w trakcie jego słuchania. Wanna Dance Coka to kolejny z utworów, ukazujący się w ramach Q-Sides – cyklu, zestawiającego wszystkie numery z katalogu elQuatro Nagrania, które nie ukazały się na żadnym wydawnictwie. Czytaj dalej „Można prosić do tańca”? Cok ze swoim najnowszym singlem

Cok w najnowszym utworze próbuje zasugerować, że lenistwo jednak nie jest grzechem

Cok w najnowszym utworze próbuje zasugerować, że lenistwo jednak nie jest grzechem

Przyznaj się, ile razy w ciągu dnia masz ochotę porzucić wszystkie obowiązki i poleniuchować do wieczora? Najnowszy utwór instrumentalny Coka, zilustrowany klimatycznym obrazkiem, może w tym pomóc! Opublikowany w dniu 17 lipca 2020 roku Lazy Move sprawia, że na ponad dwie minuty poczujesz się właśnie tak, jakbyś w cieniu największego dębu w okolicy popijał schłodzony napój. Jeśli włączysz ten numer, błogi stan będzie możliwy do uzyskania nawet w trakcie wykonywania ważnych zadań. Numer, który spodoba się każdemu wielbicielowi jakościowej muzyki, co lubi czasem założyć hawajską koszulę. A przynajmniej często ma ochotę na taki outfit. Letnie dźwięki analogowych syntezatorów i pulsujący bas w Lazy Move wydają się to tylko potwierdzać. Ponadto to kolejny utwór Coka, który zawiera sample i służy niejako za potwierdzenie od dawna głoszonych przezeń słów, że samplowanie – wbrew obiegowej opinii – nie zabija kreatywności, a wręcz ją stymuluje. To też kolejny utwór z Q-Sides, czyli z cyklu, zawierającego numery, które nie promują żadnego pełnego wydawnictwa z katalogu elQuatro Nagrania. Czytaj dalej Cok w najnowszym utworze próbuje zasugerować, że lenistwo jednak nie jest grzechem

Ludzi spotykają prawdziwe nieszczęścia, a ten o jakichś butach. Premiera teledysku Modesta!

Ludzi spotykają prawdziwe nieszczęścia, a ten o jakichś butach. Premiera teledysku Modesta!

Odmówisz przyjaciołom wyjścia na miasto, ponieważ wszystkie Twoje buty są stare, znoszone i dziurawe. Błahostka, która powoduje, że odkładasz szansę przeżycia radosnych chwil na później. Czy to normalne? Nie, ale w życiu każdego człowieka są takie momenty, w których taka drobnostka potrafi dobić i zatrzymać w łóżku na cały dzień. Najczęściej jest tylko sumą wszystkich zmartwień, które nie chcą nas opuścić w danym okresie. O tym opowiada Modest w swoim numerze, zatytułowanym… Dziurawe Buty, którego premiera miała miejsce 24.06.2020 roku. To nad wyraz emocjonalna opowieść, w której nie brakuje dwuznacznych wersów, rozliczeń z przeszłością i rozczarowania zastaną rzeczywistością. Za muzykę odpowiada młody producent Ineffable. Przygotował utrzymany w nowoczesnej stylistyce, pełen melancholijnej atmosfery akompaniament. Za realizację i montaż wideo odpowiada Ujmę To Tak. Co należy odnotować, jest to jego debiut w świecie obrazów i dźwięków. Dziurawe Buty ukazały się w ramach Q-Sides, czyli inicjatywy, która zawiera wszystkie numery, nie będące częścią innych wydawnictw z katalogu elQuatro Nagrania. Czytaj dalej Ludzi spotykają prawdziwe nieszczęścia, a ten o jakichś butach. Premiera teledysku Modesta!