Nowy album instrumentalny Coka! Premiera "SA"!

Nowy album instrumentalny Coka! Premiera „SA”!

Pewnego razu czwórka przyjaciół wybrała się w Beskidy. Słońce, ledwie widoczne między chmurami, powoli padało w objęcia kwietniowej nocy. Kojarzysz ten widok, prawda? Przecież niedawno ostatnie śniegi zostały przepędzone przez naturę, więc nie wierzymy, że Ty i Twoja ekipa mogła sobie odpuścić weekend w górach. Podczas powrotu do schroniska, przed mężczyznami pojawił się tak enigmatyczny widok, że natychmiast stali się oni podejrzliwi wobec okolicy. Łuna światła rozpościerała się oświetlając, a jednocześnie zaślepiając najwyższy szczyt masywu. Po chwili namysłu ruszyli w jej stronę, choć kompas zaczął wariować. Za stertą chaszczy znalazł się nienaturalnie rozświetlony kamień, wciąż tkwiący w płomieniach, a pobliska flora przeinaczyła się w połamane gałęzie i coś na kształt krateru.

Wracamy po niewielkiej zadyszce!

Wracamy po niewielkiej zadyszce!

Lubisz Interstellar? Przyznaj się, że też pociekły Ci łzy jak Cooper zostawiał rodzinę, wyruszając w międzygalaktyczną podróż. Łamanie czasoprzestrzeni i te sprawy. Szkoda czasu. A ten w przestworzach płynie ewidentnie wolniej. Doskonale było to widać, gdy młody i jak zwykle przystojny Matthew McConaughey Cooper, po latach spotkał się ze swoją ponad stuletnią już córką. No długo go nie było, to fakt. Nas również, choć w międzyczasie nie szukaliśmy kukurydzy, której i tak nie lubimy, a naszym ludziom daleko do setki. Milczeliśmy tylko pozornie, ponieważ działaliśmy w ukryciu jak Justin Timberlake przed premierą The 20/20 Experience. Wierzymy jednak, że wszystkie piękne dziewczęta tęskniły, ponieważ wracamy ze zdwojoną siłą oraz z nową odsłoną naszej strony.

FURMAN

„Wyprane EP” Furmana. Premiera!

„Ej kolo, Furman puszcza w miasto solo” – chciałoby się sparafrazować klasyka. Rzecz ta miała już miejsce 7 marca 2017 r. za sprawą premiery Wyprane EP. Na album składa się 7 utworów o zróżnicowanej zarówno stylistyce jak i tematyce, które wyprodukował Funk Monster, Cok, Premier Arena oraz 101 Decybeli. Warstwa muzyczna, to analogowy świat mieszający się z postępującą cyfryzacją, czyli kreatywny sampling towarzyszy najgorętszej elektronice. Furman postanowił się wybebeszyć i wyprać kilka brudów. Słychać to wyraźnie w tekstach. Słychać rozczarowanie, zachwyty, trzeźwość umysłu. Przede wszystkim jednak słychać przemianę tego człowieka z osiedlowego łobuza na dorosłego realistę. Znajdziesz tutaj emocje!

Wyjdzie w praniu. Jak to się robi na południu?

Cześć, z tej strony Modest. Rzekłbym, że przepraszam każdego za zwłokę, ale zastanawiam się, czy aby nie byłoby to wyjściem przed szereg? Przyzwyczaiłem ludzi do tego, że od dłuższego już czasu w co drugi poniedziałek czytają oni moje utyskiwania, zachwyty, spostrzeżenia czy emocjonalne, ekshibicjonistyczne zrywy. W zeszłym tygodniu zaniemogłem i byłem okropnie zły na siebie z tego powodu. Dotychczas konsekwentnie trzymałem się tych terminów i nawet jak przyszło mi pisać podczas gorączki, to nikogo (a przede wszystkim siebie) nie zawiodłem i tekst – mimo że mógł odstawać od pewnego poziomu – zawsze był opublikowany w ten felerny poniedziałek. Ze względu jednak na brak odzewu po ostatniej wpadce, nie jestem pewny poziomu tego przyzwyczajenia. Powiedzcie, że jestem w błędzie! Tym bardziej, że zamierzałem przygotować ekskluzywny materiał o – powiedzmy – wpływie populacji Tanzanii na regres polskiej alternatywy. Zdecydowałem się natomiast na wykonanie innego kroku.

I wyszło... pranie. Najnowszy teledysk Furmana!

I wyszło… pranie. Najnowszy teledysk Furmana!

Wraz z środą, nadeszła – zapowiadana wcześniej w nieśmiały sposób – premiera teledysku Furmana. Dzień 22.02.2017 r. może nie jest Narodowym Dniem Prania, ale wyprodukowane przez Funk Monstera Pranie tak zapada w pamięć, że mogłoby być idealnym pretekstem do modyfikacji kalendarza. Pranie, promujące Wyprane EP. Równolegle z jego publikacją wystartował preorder – wystarczy jedno kliknięcie w http://bit.ly/2kZPl78, aby stać się szczęśliwym posiadaczem pralki… Znaczy się, kompaktu! Za montaż i realizację zdjęć odpowiedzialna jest zaprzyjaźniona załoga Filminati!

Rosa Parks. Ostatnie ziemskie zadanie

Ponad jedenaście lat temu stanęłam twarzą w twarz ze Świętym Piotrem! Znalazłam się przed nim dość niespodziewanie, bo jak inaczej mogłabym to nazwać? Zasypiam sobie jak zwykle w swoim domu, leżącym na przedmieściach Detroit, a nagle budzę się gdzieś w obcym miejscu, w którym wszystkie dźwięki wydają się być stłumione, ludzie irytująco sympatyczni, a grawitacja niemal nieodczuwalna. W dodatku staje przede mną jakiś rozkazujący wszystkim portier, jednocześnie szanowany przez całe towarzystwo, a przecież – nie oszukujmy się – od kiedy to portierzy, recepcjoniści, ciecie czy inni klucznicy są najbardziej poważanymi ludźmi? Zwłaszcza przez pretensjonalnych chamów. Kiedy więc uświadomiłam sobie, że ten jegomość to główny pełnomocnik interesów Jezusa, natychmiast pojęłam, w jakim miejscu się znalazłam. Najpierw odczuwałam zaniepokojenie z tego powodu, żeby po chwili przerodziło się ono w niespotykaną dotąd ekscytację. I dobrze. Bo właściwie to miałam już dosyć tego świata, pełnego rasizmu, morderstw, oszustów, fanatyków.

Sprzedać się lub być jak The Gaslamp Killer

Sprzedać się lub być jak The Gaslamp Killer

Rap zawładnął biznesem, niezaprzeczalne! Może nie tak hałaśliwie jak największe osobistości YouTube’a, ponieważ w przeciwieństwie do nich żaden raper jeszcze nie występuje w reklamie Playa (pomijając skromny epizod Tedego z Red Bull Mobile), który to zaś deklasuje rywali w plebiscytach na najlepszą kampanię promocyjną w Polsce. Największy udział rapowych kapel w pierwszej dziesiątce OLIS czy firm (wywodzących się ze środowiska hip-hopowego) w branży tekstylnej, kooperacje MC’s z ulubionymi muzykami ich rodziców czy z marketingowym gigantem Red Bull zdają się to potwierdzać. W podzięce również biznes zawładnął rapem. Zwłaszcza w podziemiu. To oczywiste jak rymy Rytmusa w Stoprocent 2, gdy już usłyszałeś kilka pierwszych. Ale czy rzeczywiście tak było od samego początku? Przecież to z tego podziemia płynęło najwięcej obelg w kierunku TDF’a w okresie jego największej infamii, gdy na każdym kroku powtarzał w sposób bezpośredni o pieniądzach.

Cok uczestnikiem drugiej edycji Wax Eaters Beat Session. Mamy dowód w postaci wideo

Cok uczestnikiem drugiej edycji Wax Eaters Beat Session. Mamy dowód w postaci wideo

Wszystkie znaki na niebie zapowiadały, że nie pojawimy się na drugiej edycji WaxEaters Beat Session. Na szczęście nie jesteśmy przesądni i w dniu wydarzenia już około 11:00 zostaliśmy – choć nie mknęliśmy Czarną Perłą – piratami polskiej szosy, a także bożyszczami fotoradarów. Przebieg sesji w zasadzie był identyczny jak poprzednim razem. Pasja była wyczuwalna w powietrzu jakby Szkołę Muzyki Nowoczesnej obecnością zaszczycił sam Diamond D, a producenci tak eksploatowali swój sprzęt, że… producenci tego sprzętu już zacierają ręce, bo termin gwarancji został dawno przekroczony. Jednak różnice były zauważalne!

Producenci, po co Wam beat battle?

Jak zwykle nie obyło się bez pytań, gdzie uderzałem na sylwestrową imprezę. No uderzaniem bym tego nie nazwał, ale mój pilot może być odmiennego zdania. Co roku spędzam Sylwestra przed telewizorem i nie inaczej było tej nocy. Dobra, trochę inaczej. Sukcesywnie zwiększany katalog Netflixa potrafi przyprawić o ból głowy. Coś mnie jednak łączy z tymi wszystkimi ochlejmordami, lecz oni doświadczą tego dopiero nazajutrz. Część pytających wpędziłem w stan osłupienia, resztę w stan politowania. Jak to, będziesz oglądać seriale w taką noc? Nikt z kolegów Cię nie zaprosił? Nic z tych rzeczy tak naprawdę. Po prostu nie zależy mi na świętowaniu w dniu, który uważam za nieróżniący się niczym od pozostałych. A już tym bardziej nie mam zamiaru uczestniczyć w chorej rywalizacji o najlepszą kreację czy gorączkować się, że mój bal będzie mniej wykwintniej wystawiony niż bal kolegi z pracy. Nie szukam rywalizacji w miejscach, gdzie zabawa jej ustępuje. Bo nie powinna!

Taki ze mnie słuchacz jak z kozich cycków kastaniety

Taki ze mnie słuchacz jak z kozich cycków kastaniety

Dzień dobry. Właściwie to dla kogo dobry, dla tego dobry jak zwykł mi odpowiadać pewien emerytowany górnik, acz aktywny kawalerzysta spod sklepu. Dzięki niemu właśnie udało się sformułować zdanie, które iście idealnie odzwierciedla moją osobę w aktualnej dyspozycji, a co za tym idzie, następujące słowa. Będzie żartobliwie w założeniach, ale czerstwo w efekcie. Trudno. Ostatnio próbowałem zerwać z łatką ekscentryka i nie spodobało się to moim znajomym. Szybko powinni się jakoś przyzwyczaić. Stałem się wycofany i małomówny, choć do powiedzenia mam równie dużo jak zawsze. A może i więcej. Chciałem poruszyć pewien ciekawy temat, niespotykany, ale dotyczył w głównej mierze mojej ekipy elQuatro. Jedną z niewielu wartości, w które wierzę, jest nieprzewidywalność w działaniach. A skoro tak, poruszę ten temat innym razem, obiecuję. Tym bardziej, że ostatnio już sobie pozwoliłem na chwalebne i żądne uznania słowa, sugerujące, że to elQuatro sieje rozpierdol na scenie, a nie – wbrew pozorom – Tede.