+48 514 930 711
kontakt@elquatro.pl
"Miałem w głowie kilka pomysłów i uwierz mi, że ten, który wykorzystałem, był najmniej hardkorowy" - Modest Talking #1

„Miałem w głowie kilka pomysłów i uwierz mi, że ten, który wykorzystałem, był najmniej hardkorowy” – Modest Talking #1

Pamiętam jak świadomie zacząłem kolekcjonować płyty. Trafiłem akurat na takie czasy, w których było to troszkę napiętnowane przez znajomych. Gimnazjum. Kiedy więc ja jeździłem na gapę autobusami z przesiadkami, aby dostać się na drugi koniec miasta i kupić jedną płytę w Empiku, znajomi pobierali z Torrentów setki albumów, a za ostatnie kieszonkowe kupowali browary. Nie widzieli różnicy. Kilka lat później zdarzało się, że ci sami kumple posiadali bardziej bogatsze zbiory kompaktów od moich. W tym samym czasie, gdzieś w Warszawie, odgrywały się analogiczne wydarzenia. Jednym z tych, bez którego wypłaty warszawskim Empikom groziłaby plajta, był pewien młodzian. Dzisiaj ukrywający się na Instagramie pod tajemniczym nickiem @fotografuje_polskie_rap_plyty. Może i tajemniczym, ale od dzisiaj już nieanonimowym dla słuchaczy. Jego pasją jest rap i fotografia, więc nikogo nie powinny dziwić efekty tej fuzji. Gość, który nadal wierzy w oryginalność, a płyty na jego fotografiach niejednokrotnie nabierają nowego znaczenia. Jeśli ciekawią Cię kulisy takiej działalności, bezpośrednie inspiracje czy na przykład dlaczego dokonywanie aborcji jest w Polsce mniej kontrowersyjne od podpalenia butów, idealnie trafiłeś. Zapraszamy!

Modest Talking. Prolog

Modest Talking. Prolog

Wstajesz wczesnym rankiem, ale kilka drzemek później niż pierwszy dźwięk budzika. Zwlekasz się z łóżka w miarę prędko, lecz i tak musisz wyjść, szaleńczo gnać. Przypominasz sobie o remoncie dróg i pojmujesz, że autobusy różnie jeżdżą. Ze ślinką w ustach spoglądasz na śniadanie, ale ze łzami w oczach się z nim żegnasz. Pospiesznie maszerujesz jak Korzeniowski, choć podczas deszczu możesz nawet pływać. Wsiadasz do autobusu i jedziesz, nieistotne gdzie. Tak naprawdę jeszcze śpisz i nienawidzisz siebie za to, że z otwartymi oczami. Nie rozśmieszyłby Cię nawet Jaś Fasola, choć jasiek położony na szybie wprawiłby w stan ekstazy. Nagle pojawia się on! Wsiada! Towarzysz podróży, całkiem niemile widziany. Kiedy spogląda na wolne miejsce obok Ciebie, Ty wciąż poszukujesz rzeczonej poduchy na oknie. I nie unikasz go w obawie przed rozmowami o pogodzie, a wręcz odwrotnie – koleś nigdy nie zamyka jadaczki. Ekstrawertyk, krasomówca, kaznodzieja. Gada nieprzerwanie. O serialach, o sporcie, o niespełnionej miłości. O kurwa wszystkim. Tylko dlaczego akurat teraz, gdy właśnie odsypiasz noc? Brzmi znajomo? No właśnie. Każdy zna kogoś takiego. Poznaj więc kolejnego z nich.

Diggujesz? Zacznij! Oto 7 punktów, dzięki którym nigdy nie kupisz bubla

Diggujesz? Zacznij! Oto 7 punktów, dzięki którym nigdy nie kupisz bubla

Pamiętam jak pewnego razu rozmawiałem o rapie z moimi dobrymi kumplami ze szkoły. Rozmawialiśmy akurat o którejś z płyt Rycha. Próbowałem im zasugerować, że jest ona w dużej mierze oparta o jazz, a oni w jej obronie zareagowali salwą śmiechu, jakbym porównał Peję do Pana Yapy. – Jaki kurwa jazz? A może jeszcze disco-polo? – słyszałem. W sumie czemu miałbym się dziwić? Wtedy wszyscy nie opuszczaliśmy podwórka i byliśmy tacy antyspołeczni, że samo wyjście do teatru kojarzyło się z pierwszym krokiem do zostania frajerem, z czymś zniewieściałym. Obecnie – jak sądzę – Poznaniak już nie jest ich największym idolem. Pewnie teraz słuchają Pink, Pink Floyd lub Rudimental. Zmierzam do tego, że rap prędzej czy później Cię najprawdopodobniej znudzi. Z tej sytuacji są dwa wyjścia. Pierwszym jest pójście za tłumem i bezgraniczne oddanie się nowym trendom. Drugim – sięgnięcie do źródła i eksploracja innych gatunków, z których rap od zawsze czerpał i z których pośrednio się wywodzi.

Jesteśmy - można by tak rzec - wszędzie! Z tej okazji przygotowaliśmy KONKURS!

Jesteśmy – można by tak rzec – wszędzie! Z tej okazji przygotowaliśmy KONKURS!

Niczym jakiś Ipsos, ostatnio na naszym Facebooku przeprowadziliśmy podstępnie ankietę, z której wynika, iż na pierwszym miejscu stawiacie słuchanie muzyki z płyt CD, a dopiero potem z serwisów streamingowych! iPody oraz różnego rodzaju odtwarzacze mp3 uznaliście za trzecią siłę, natomiast płyty winylowe niestety za ostatnią, czwartą. Właściwie to nic w tym dziwnego – postęp technologiczny jest tak szybki, że czasem sami za nim nie nadążamy. O ile zawsze dbaliśmy o to, żeby każdy zainteresowany mógł zdobyć całkiem fajnie wydany kompakt z naszego katalogu (poza WOJNĄ kaeesy kaeesy, która to ukazała się wyłącznie jako digital), tak Spotify czy winyl był niestety poza naszym zasięgiem. Z różnych powodów – czy to ekonomicznych, czy najzwyczajniej w świecie formalnych. Wychodzimy jednak naprzeciw Waszym oczekiwaniom.

Jeszcze supporty? To chodźmy na szluga!

Jeszcze supporty? To chodźmy na szluga!

Ostatnio porozmawiałem sobie przez chwilę z przyjaciółmi. Zasugerowali oni, że aspiruję do roli doskonałego obserwatora. Zakwestionowałem to najpierw, ale po namyśle im jednak uwierzyłem. Ponadto mam tendencję do – często niepotrzebnego – natychmiastowego analizowania poszczególnych zachowań czy wydarzeń. Skoro już tak jest, to wnioski, wysnute z moich obserwacji, można chyba uznać za najprawdziwsze i najbardziej wiarygodne w zderzeniu z rzeczywistością. A przynajmniej akurat to sobie dopowiedziałem. Tak czy inaczej, zauważyłem ostatnio dziwne zjawisko. Ludzie w pierwszej kolejności nie podążają za jakością, a za rozpoznawalnością. I nie mam na myśli dążenia do celu lub pogoni za marzeniami, a jedynie percepcję. Priorytetowo wolą doświadczać rzeczy znane, a potem dopiero dobre.