+48 514 930 711
kontakt@elquatro.pl
Nowy album Coka! Rozwiązanie tajemnicy, LA na zakończenie sagi. SA-GA-LA!

Nowy album Coka! Rozwiązanie tajemnicy, LA na zakończenie sagi. SA-GA-LA!

Nasz przyjaciel, zwany Cokiem, podopieczny, szeryf i producent w jednej osobie, z dniem 20 grudnia 2017 r. publikuje w internetach swoje najnowsze dzieło! Na sam koniec roku, gdy już żadnych premier raczej byśmy się od nikogo nie spodziewali, otrzymujemy trzy numery od Sosnowiczanina.

Przyznajemy, że pierwotnie jak usłyszeliśmy o pomyśle Coka, to oniemieliśmy. Pozwoliło to trzymać gębę na kłódkę i nie wygadać nikomu tej tajemnicy. Sagali. Tajemnicy Sagali. Cok, zainspirowany ów serialem, postanowił podzielić dziewięć nagrań na trzy równe części i uderzyć nimi raz na jakiś czas z zaskoczenia jak tytułowy meteoryt. Czy się udało? Raczej tak.

ELQ00070

Jak brzmiałby Jay-Z, gdyby słuchał rapu?

Pewien chłopiec, zamieszkujący tak głęboką prowincję, że nawet Elon Musk mógłby do niej nie dotrzeć, marzył o zostaniu listonoszem. Nie nadawał się jednak do żadnej pracy z ludźmi, ponieważ był neurotyczną osobą. Nie radził sobie ze stresem, był nieśmiały i bardzo zakompleksiony, a lęki czy uczucie niepokoju odczuwał intensywniej od rówieśników. Chłopak miał problem w nawiązywaniu z nimi relacji, a jego jedynym przyjacielem był radioodbiornik. Dzięki niemu zafascynował się muzyką do tego stopnia, że jakiś czas później próbował swoich sił w grze na gitarze, na skrzypcach i na akordeonie. Zapragnął nagle kariery muzycznej. Choć wiązał swoją przyszłość z rockiem, namiętnie ubóstwiał brzmienie Motown. Tyle tylko, że żaden z niego Edwin Starr. Nie dysponował potężnym głosem lub anielskim wokalem. Zresztą umówmy się, w muzyce rockowej śpiew schodzi niejako na dalszy plan, a od nikogo nie oczekuje się, że będzie drugim Ianem Gillanem. Zwłaszcza od gitarzysty. W myśl tej zasady przyszłość naszego bohatera nie zapowiadała się różowo. Wiedział przecież doskonale, że nie jest w stanie improwizować przez kilkadziesiąt minut niczym Jerry Garcia! Co mógłby więc zrobić w tej sytuacji? Mając świadomość własnych niedoskonałości, pójść do jakiegoś programu typu X Factor?

"Nikt mi nie wmówi, że większość ludzi w wieku gimnazjalnym zaczyna palić papierosy, bo lubi śmierdzieć" - Modest Talking #2

„Nikt mi nie wmówi, że większość ludzi w wieku gimnazjalnym zaczyna palić papierosy, bo lubi śmierdzieć” – Modest Talking #2

Bezpowrotnie już minęły czasy, w których uchodziłem za nadgorliwego kibica lub niedoszłego ultrasa. Wspominam o tym tylko dlatego, że wówczas to futbol był dla mnie najważniejszy w życiu. Potem hokej, koszykówka. W dniu meczu potrafiłem nawet opuścić wesele lub pogrzeb. Dziś te dyscypliny również wymieniam w tej samej kolejności, ale nie górują one nad pozostałymi aspektami mojego życia. Na przestrzeni lat natomiast jedna rzecz zmieniła się diametralnie. Kiedyś tenis traktowałem jako coś najgorszego sortu. Stawiałem go na równi z żużlem. Nie widziałem w nim żadnych emocji, rywalizacji. Innymi słowy, nuda. Teraz – zarówno przez znajomość z Chomikiem i Mietkiem, jak i też przez zakłady bukmacherskie – trochę zacząłem się interesować tym tenisem. W międzyczasie zacząłem obserwować na Instagramie pewną zjawiskową niewiastę, ponieważ zaimponowała mi tym, że była mocno przesiąknięta hip-hopem. A przynajmniej na zdjęciach. Zaraz po premierze pierwszego Modest Talking, gdy spostrzegłem, że Aleksandra Cytrynowicz jest instruktorką i zawodniczką tenisa, połączyłem kropki. Uznałem, że koniecznie złożę jej propozycję wywiadu, nie dopuszczając do siebie myśli, że może odmówić. Z zawodniczką PZT, szkoloną od małego przez swojego tatę sportowca, porozmawialiśmy sobie nie tylko o hip-hopie. Od niego jedynie zaczęliśmy. Gotowi na pierwszego gema?

Należę do pokolenia, które zbyt łatwo odpuszcza

Należę do pokolenia, które zbyt łatwo odpuszcza

Kiedy już wszystko wydawało się być idealne to znowu dopadła mnie jakaś depresja. Chandra, okres, apatia, dół? Jeden chuj! Nazewnictwo w tym przypadku jest najmniej istotne. Tak czy inaczej przez większość tych długich (jeszcze nie wynaleziono aplikacji włączającej zwolnione tempo, po prostu czas płynął cholernie wolniej) miesięcy byłem wycieńczony psychicznie. Sił starczyło jedynie na oglądanie głupich seriali, a nie ruszyłem nawet wiecznie odkładanego Breaking Bad, którego – o zgrozo! – nigdy nie oglądałem. W moje łapy wpadło kilka nowych winyli, na widok których zazwyczaj dostaję wzwodu, a tak tylko pomarszczyłem czoło, machnąłem ręką i odłożyłem je na zakurzoną półkę. Wkręciłem się w płyty Ludacrisa, następnie dobijając się najsmutniejszymi piosenkami Talking Heads. Notorycznie spóźniałem się do pracy. Zaniedbywałem obowiązki i relacje. Straciłem kilku bliskich przyjaciół, nie pamiętam już z czyjej winy. Momentami za nimi tęsknię. Świętowałem urodziny. Świętowałem z tego samego powodu, z którego zwykle ich nienawidziłem: rok bliżej do śmierci! A jeśli już o śmierci – odszedł jeden z moich muzycznych idoli. Stałem się otępiały, a moja wrodzona błyskotliwość spadła do tego stopnia, że napotkane na drodze dziecko przygasiłoby mnie zasłyszanym w przedszkolu besztem. Nie znalazłbym odpowiedniej riposty. Nie miałbym siły. Ostatni weekend, pytasz? Rozebrałem się po piątkowym meczu, włożyłem moje super spodenki, których nie powstydziłby się Batman A.D. 1963 i zasnąłem. Wstałem z łóżka dopiero w poniedziałek nad ranem i z kurewskim bólem pleców udałem się do pracy. Sporo myślałem jak wyjść z tej zasranej sytuacji. Powrócić do tworzenia bloga? W końcu to forma autoterapii, oczyszczenia. Miejsce, w którym mógłbym pluć żółcią na prawo i lewo lub wymądrzając się strugać eksperta, co połechtałoby moje ego.

Premiera! Cok na SMN WaxEaters Beat Session Vol. 4 we Wrocławiu! Mamy zapis wideo!

Premiera! Cok na SMN WaxEaters Beat Session Vol. 4 we Wrocławiu! Mamy zapis wideo!

We wrocławskim klubie Firlej odbyła się kolejna edycja naszego ulubionego wydarzenia. Wszyscy producenci, którzy 23 września pojawili się na miejscu, wzięli udział w – podkreślamy, naszym ulubionym – SMN WaxEaters Beat Session. Uwielbiamy je, ponieważ klimat tych sesji jest tak urzekający jak filmy Alejandro Gonzáleza Iñárritu. Nawet Modest, który z produkcją nie ma wiele wspólnego (a podejrzewamy, że i ledwo odróżnia miks od masteringu) wspomina każdy swój udział z uciechą niemniejszą niż Cok, którego można już uznać stałym bywalcem. Opuścił on bowiem tylko Vol. 3. Niestety nikt z elQuatro Nagrania nie mógł towarzyszyć naszemu przyjacielowi we wrocławskich wojażach tego dnia, ale podejrzewamy, że atmosfera – względem pozostałych edycji – nie pogorszyła się ani na sekundę. Żeby jednak mieć pewność, zadaliśmy Cokowi kilka pytań.

ELQ00064

W kwietniu słuchaliśmy „SA” Coka. Teraz czas na premierę „GA”

Pamiętasz jak 25 kwietnia tego roku miała miejsce premiera płyty SA Coka? Odtwarzając ją, można było zapomnieć o tym, że właśnie siedzisz na krześle ze słuchawkami na uszach i hodujesz garba. Zapomnieć do tego stopnia, że zamiast spoglądać na porozwalane po podłodze skarpety z nadzieją, że prędzej znajdziesz w nich prezent niż je posprzątasz, zwiedzaliście z przyjaciółmi Beskid wieczorową porą. Podczas tej pieszej wędrówki nagle spostrzegliście światło, które skrywało tajemnicze znalezisko. Kojarzysz, prawda?

"Miałem w głowie kilka pomysłów i uwierz mi, że ten, który wykorzystałem, był najmniej hardkorowy" - Modest Talking #1

„Miałem w głowie kilka pomysłów i uwierz mi, że ten, który wykorzystałem, był najmniej hardkorowy” – Modest Talking #1

Pamiętam jak świadomie zacząłem kolekcjonować płyty. Trafiłem akurat na takie czasy, w których było to troszkę napiętnowane przez znajomych. Gimnazjum. Kiedy więc ja jeździłem na gapę autobusami z przesiadkami, aby dostać się na drugi koniec miasta i kupić jedną płytę w Empiku, znajomi pobierali z Torrentów setki albumów, a za ostatnie kieszonkowe kupowali browary. Nie widzieli różnicy. Kilka lat później zdarzało się, że ci sami kumple posiadali bardziej bogatsze zbiory kompaktów od moich. W tym samym czasie, gdzieś w Warszawie, odgrywały się analogiczne wydarzenia. Jednym z tych, bez którego wypłaty warszawskim Empikom groziłaby plajta, był pewien młodzian. Dzisiaj ukrywający się na Instagramie pod tajemniczym nickiem @fotografuje_polskie_rap_plyty. Może i tajemniczym, ale od dzisiaj już nieanonimowym dla słuchaczy. Jego pasją jest rap i fotografia, więc nikogo nie powinny dziwić efekty tej fuzji. Gość, który nadal wierzy w oryginalność, a płyty na jego fotografiach niejednokrotnie nabierają nowego znaczenia. Jeśli ciekawią Cię kulisy takiej działalności, bezpośrednie inspiracje czy na przykład dlaczego dokonywanie aborcji jest w Polsce mniej kontrowersyjne od podpalenia butów, idealnie trafiłeś. Zapraszamy!

Lubisz neo-soul? Posłuchaj najnowszego remiksu Coka! Soulove – „Błąd” (Cok Remix)

Lubisz neo-soul? Posłuchaj najnowszego remiksu Coka! Soulove – „Błąd” (Cok Remix)

Nie tak dawno temu, bo 13 lipca, w sieci ukazał się utwór kieleckiego zespołu Soulove, którego współtworzy Gosia, Paulina, DJ Dudek oraz Tomek. Zespół swoje brzmienie definiuje jako pomost pomiędzy soulem, r’n’b i hip-hopem, a samo nagranie Błąd jest tego doskonałą wizytówką.

„Miłość? Miłość to takie piękne uczucie” – można było usłyszeć pewnego razu na Dworcu Centralnym w Warszawie z ust podstarzałego alkoholika. A dlaczego o tym wspominamy? – spytasz ze zdziwieniem. Otóż warstwa liryczna Błędu to opowieść o miłości, co pokazuje tylko, że uczucie to posiada tyle definicji, ile ludzi zamieszkuje naszą planetę. Często jest to składowa bardzo skrajnych emocji, a kwintesencją jest to, że każdy człowiek kocha na swój sposób.

Młody raperze! Prędzej się zestarzejesz niż dostaniesz patronat

Młody raperze! Prędzej się zestarzejesz niż dostaniesz patronat

Upragniony dzień premiery Twojej pierwszej płyty nadciąga jak niegdyś F.I.S.Z. z siłą dynamitu. Przez długie lata w piwnicznym studio, pomiędzy zgrzewką Harnasiów, a jajcarkami, ćwiczyłeś swoje umiejętności i w końcu wydają Ci się one być niemal perfekcyjne. Marzenia ściętej głowy. Już widzę dzisiejszą młodzież – kroczącą ścieżką, zbliżoną do naszej – która nie publikuje na YouTube swojego pierwszego w życiu utworu, a czterdziesty szósty. Uznałeś więc, że jesteś gotowy na sukces. Nastał Twój czas, a scena od momentu premiery Twojego debiutu nigdy nie będzie taka sama jak przedtem. Sporo zainwestowałeś, lecz przede wszystkim cierpliwości. Za ciężko zarobione pieniądze kupiłeś sobie muzykę, której autorami wcale nie są The Neptunes, lecz jest tak przepiękna, że zaraz pojawią się plotki o wydaniu na nią przeszło dwóch milionów złotych (if you know what i mean, kto ma wiedzieć ten wie, pozdro dla kumatych!). Po głowie wiją się myśli o szampanie Moet oraz roznegliżowane kobiety, z których łona ten trunek zamierzasz spijać. Dobrałeś wyszukane tematy. Znaczy się zrezygnowałeś z braggadacio oraz z rapowania o rapowaniu, sztukach i niespełnionej miłości, a tylko tyle wystarczy, by zostać okrzykniętym najoryginalniejszym MC kolejnej generacji. Marzy Ci się OLiS, koncerty, konsola z Yurkoskym. Świetnie, ale najpierw musisz wykonać ten pierwszy krok i pozyskać patronat nad płytą.

Diggujesz? Zacznij! Oto 7 punktów, dzięki którym nigdy nie kupisz bubla

Diggujesz? Zacznij! Oto 7 punktów, dzięki którym nigdy nie kupisz bubla

Pamiętam jak pewnego razu rozmawiałem o rapie z moimi dobrymi kumplami ze szkoły. Rozmawialiśmy akurat o którejś z płyt Rycha. Próbowałem im zasugerować, że jest ona w dużej mierze oparta o jazz, a oni w jej obronie zareagowali salwą śmiechu, jakbym porównał Peję do Pana Yapy. – Jaki kurwa jazz? A może jeszcze disco-polo? – słyszałem. W sumie czemu miałbym się dziwić? Wtedy wszyscy nie opuszczaliśmy podwórka i byliśmy tacy antyspołeczni, że samo wyjście do teatru kojarzyło się z pierwszym krokiem do zostania frajerem, z czymś zniewieściałym. Obecnie – jak sądzę – Poznaniak już nie jest ich największym idolem. Pewnie teraz słuchają Pink, Pink Floyd lub Rudimental. Zmierzam do tego, że rap prędzej czy później Cię najprawdopodobniej znudzi. Z tej sytuacji są dwa wyjścia. Pierwszym jest pójście za tłumem i bezgraniczne oddanie się nowym trendom. Drugim – sięgnięcie do źródła i eksploracja innych gatunków, z których rap od zawsze czerpał i z których pośrednio się wywodzi.