+48 514 930 711
kontakt@elquatro.pl

Nagrania

Nagrania
Utwory
1. ... od korporacji
2. Ten rap to tylko o hajsie, furach, dziwkach i dragach
3. Pryzmaty
4. Banksy
5. Świadomego snu można się nauczyć
Info

Autor
elQuatro
Tytuł
Nagrania
Data Premiery
09.12.2015
Nr
ELQ001
Czas
29:56

Miks: Nagrywarka
Mastering:
Nagrywarka
Rejestracja nagrań:
ToNieTo Studio
Projekt okładki i poligrafii:
Playstop Division
Zdjęcia:
Olga Borda
Wykonanie i tłoczenie:
GM Records

elQuatro to przede wszystkim wizja. W drugiej kolejności to filozofia, emitująca rzeczoną wizję. W połączeniu z roboczym, acz reprezentatywnym tytułem albumu – Nagrania – otrzymujemy coś na kształt niezależnej oficyny, będącej bezawaryjnym narzędziem do manifestowania wspomnianej wizji. Należy założyć, że zapowiadany Dzień Sądu Ostatecznego nadszedł 27 października 2015 roku. A przynajmniej dla czterech prostych chłopaków z Zagłębia, którzy nigdy nie wystraszyli się chodzić z głową w chmurach.

Żaden z nich nie jest jednak Absolwentem Instytutu Filozofii. To wszechstronnie utalentowany oraz konsekwentny na każdym kroku kolekcjoner winyli Cok; wierny fundamentalnym zasadom i przeciwny kumoterstwu Furman; niesamowicie osłuchany miłośnik komiksów oraz azjatyckiego kina Kaees oraz od narodzin trzeźwy, acz pocieszny w swej życiowej nieporadności, kochliwy Modest. Stanowią oni o sile elQuatro. Myśliciele, lecz daleko im do protoplastów pokroju Sokratesa. Trafniejszym byłoby określić ich myślicielami z ławki, marzycielami. Ostatecznie najbliżej im do starych rockmanów. Choć nie dokonali nawet w kilku procentach tego, co Ginger Baker, Jack Bruce i Eric Clapton, mniejsze bądź większe rzeczy w kontekście regionalnej sceny mogą sobie przypisać. Nie wstydzą się ich – po prostu jako elQuatro postanowili zbyt często się do nich nie odwoływać. Ale właśnie jak niegdyś Cream, utworzyli supergrupę. Oczywiście ze słownikowego punktu widzenia. Gdyby natomiast kogoś wzburzyło powyższe stwierdzenie, zastrzegamy, że może to tylko ironiczna gra ze słuchaczem? Wszak ta czwórka prywatnie charakteryzuje się zjadliwym poczuciem humoru. Prywatnie, ponieważ w utworach nie pozostawili ani krzty dowcipu.

Na Nagrania składa się pięć nagrań o… (UWAGA!) niecenzuralnych tekstach. Napisane zostały na szczęście na proste, ale starannie wyszukane tematy. Każdy powinien odzwierciedlić w nich siebie. Nie zawiodą się miłośnicy zarówno dwuznacznych wersów jak i prostych spostrzeżeń. Tak poza tym stanowią one opowieść o łamaniu stereotypów, skrytych lękach, wartościach i dylematach, związanych z upływającym czasem. Wymagający słuchacze docenią pomysłowość, ponieważ żaden z utworów nie został nagrany na tzw. setkę, bez wcześniejszego planu na koncepcję nagrania. Innymi słowy to przemyślane teksty, których przekazem podprogowym jest oryginalność, pokora, zamiłowanie do pasji i – co najważniejsze – przyjaźń. Chemia zdaje się jest tak słyszalna, że zagłusza momenty, w których prawie doszło do mordobicia podczas sesji nagraniowej.

Wykorzystaniem chwytliwych sampli z zakurzonych płyt analogowych oraz użyciem odpowiednich syntezatorów zajął się – a jakże! – Cok. Następnie zaaranżował beaty w tak pieczołowity sposób, że sam Justin Timberlake pamiętnego roku wykorzystałby je do wojny z potencjałem radiowym swoich utworów. Czas trwania Nagrań jest porównywalny do czasu Illmatic, choć zawiera dwa razy mniej numerów. Znając życie Cok jednym tchem wymieniłby najważniejsze płyty chicagowskiego czy filadelfijskiego soulu, którymi się inspiruje, a taka konstrukcja tamtych płyt jest przecież normą. Przypadek?

Miks i mastering materiału powierzono Nagrywarce, aby wspomogła urzeczywistnienie obranych pomysłów, nadając im najwyższą jakość brzmienia. Kompozycje okraszono wspaniałymi cutami autorstwa dwóch znanych DJ’s: Ace i Grubaz. O wizualną oprawę Nagrań zadbała ekipa Playstop Division, dzięki czemu zostały wydane jak na warunki polskiego podziemia w imponującej formie. O wizualizację zaś, lecz w postaci teledysku do pierwszego singla, zatroszczyła się ekipa Filminati.

Większość załogantów elQuatro to analogowe dzieciaki w cyfrowych czasach. Praktycznie całość albumu to tęsknota za nieodwracalną przeszłością. Na potwierdzenie tych słów, w kooperacji z Magdaleną Grzymkowską – młodą wokalistką ze Szczecina, śpiewającą w swoim macierzystym zespole Mint Moods – zrealizowali zamykający płytę utwór. Przyprawia on o dreszcze nawet po kilkunastu przesłuchaniach, momentalnie przenosząc słuchacza na nowojorskie ulice lat ’70 między gwałtownie tryskające wodą hydranty.

I tak, poglądy są wyrażane przez muzykę. Te z kolei to ciągła walka tęsknoty za przeszłością z pułapkami, zastawianymi przez nowoczesność. Może to nie The Super Fight Marciano z Alim, ale czy mimo wszystko nie zechciałbyś zająć miejsca pod samym ringiem?

TELEDYSKI PROMUJĄCE ALBUM