Najszybszy, ale czy to oznacza, że najlepszy?

Najszybszy, ale czy to oznacza, że najlepszy?

W sobotę znalazłem się w Krakowie na wyczekiwanym przeze mnie koncercie Busta Rhymesa! Z największych raperów był on jednym z ostatnich, których jeszcze nie widziałem i koniecznie chciałem zobaczyć zanim umrę. Byłbym w stanie zapłacić nawet krocie za taką możliwość, więc jak tylko internet mi oznajmił, że w Tauron Arenie będę mógł tego doświadczyć bezpłatnie, natychmiast oniemiałem. Sam występ niestety w żaden sposób mnie nie porwał. Być może miałem zbyt wygórowane oczekiwania, pamiętając jeszcze jak kilkanaście lat temu – według relacji świadków – rozbił on warszawską Stodołę w drobny mak. Na moje niezadowolenie wpłynęło wiele czynników. Frekwencja dopisała, ale tylko podczas show O.S.T.R.’a, który mógłby być – gdyby tylko to decydowało – headlinerem tej imprezy. Na hali panował leniwy klimat, a że byłem częścią publiczności, również poczułem się ospały oraz zniechęcony. Lider Flipmode Squad nie jest już tym zwariowanym gościem z trzema dreadami na głowie i dawno opuścił boisko „kosmicznego meczu”, trafiając do ligi oldbojów. W dodatku wraz z upływem lat uleciał z niego ten polot. Czytaj dalej Najszybszy, ale czy to oznacza, że najlepszy?

OutKast. Czy to aby na pewno jeszcze hip-hop?

Jestem największym fanem OutKast na świecie. A przynajmniej w Sosnowcu. Prowadzę jednocześnie – nazwijmy to – cykl felietonów, którego podstawowym założeniem nie jest pisać zbyt wiele o muzyce, lecz poruszać zagadnienia związane z muzyką. Wiem, że dziwnie to brzmi, bo sam nawet nie umiem doprecyzować tej myśli. Poza tym jestem abstynentem, lekkoduchem, astmatykiem, altruistą i chamem. Nie wierzę jednak, że jest na sali śmiałek, który uwierzyłby, że nigdy nie napiszę o duecie z Atlanty. Zwłaszcza teraz, kiedy tak wiarygodnych plotek o ich nowym albumie nie było chyba od… ich ostatniego albumu. W tym świetle nie mogę silić się na filozofię czy uniwersalizm. Po prostu nie mogę. Nie tym razem. Czytaj dalej OutKast. Czy to aby na pewno jeszcze hip-hop?

Słuchają w stereo typów, ale czy wolni od stereotypów?

Nie jestem hipokrytą, lecz potrafię nim bywać. Niby nie cierpię oceniania innych ludzi w sposób stereotypowy, a mimo wszystko czasem pod wpływem chwili przyłapuję się na tym. Na podstawie ubioru danego osobnika, szeregu jego zachowań czy podejmowanych przezeń decyzji wierzę, że jestem już w stanie odtworzyć scenariusz jego dotychczasowego żywota. I jestem w tym lepszy niż Jonathan Nolan. Generalnie jednak nie jestem za rozrzucaniem ludzi po różnych worach. Znaczy się jestem, ale na własnych zasadach. Czytaj dalej Słuchają w stereo typów, ale czy wolni od stereotypów?

Jak stworzyć album roku i zawstydzić Black Milka?

Mógłbym przysiąc, że najczęściej odtwarzanym przeze mnie utworem w ciągu ostatniego roku był Trillmatic. Na niespełna czternaście milionów wyświetleń tego wideoklipu z całą pewnością przynajmniej jeden milion jest wygenerowany przeze mnie. Sądzę, że nigdy nie namówiłbym się do pierwszego odsłuchania, a co za tym idzie nie zakochałbym się w nim, gdyby nie gościnny udział Method Mana w nagraniu. W końcu stylistyka A$AP Mob jest daleka od mojej ulubionej, a A$AP Nast to nie A$AP Rocky, którego dopiero później polubiłem za sprawą (trochę doorsowego) L$D. Sam utwór jest genialny i zaskakujący, to niepodważalne! Trudno więc, żebym podczas tylu odtworzeń zapomniał o pewnej kwestii, która właśnie do mnie wróciła niczym Arturo z zaświatów, gdy jeszcze oglądałem Pierwszą miłość. Czytaj dalej Jak stworzyć album roku i zawstydzić Black Milka?

Get down. Dosłownie.

W ciągu ostatnich kilku dni na portalach społecznościowych rozpętała się nielicha zawierucha. Jej naczelnymi protoplastami stały się serwisy, a głównie ich profile w social media, które parają się publikowaniem najnowszych aktualności ze świata muzyki czy szeroko pojętej kultury hip-hop.

Netflix, czyli najpopularniejsza obecnie wypożyczalnia filmów online, rywalizująca jednocześnie chyba tylko z HBO o miano najpotężniejszego producenta seriali na niedoścignionym poziomie, skrupulatnie zaczęła przygotowywać widzów do swojej najnowszej premiery. Kampania reklamowa ruszyła pełną parą! Polski Netflix zaprosił do współpracy rodzimych dziennikarzy oraz wytwórnie, zaprezentowano zaledwie 30-sekundowy teaser czy ogłoszono, że producentem serialu został Nas. Gdzieniegdzie wspomniano o udziale legendarnego Grandmaster Flasha. Czytaj dalej Get down. Dosłownie.

To jest (prawdziwy) hip-hop! Redefinicja.

W ciągu ostatnich osiemdziesięciu godzin spałem może z dziesięć. Powiedzmy, że wziąłem sobie do serca słowa moich nadopiekuńczych przyjaciół, którzy powtarzają, abym w końcu zaczął odbębniać te regulaminowe osiem godzin. Tyle słowem wstępu. Nie chciałem umieszczać żadnego – z natury nie lubię się podporządkowywać zastanym regułom, ale prawdziwy hip-hop to bazowanie na fundamentach! Wstęp zatem pozostanie.

Podczas łóżkowej absencji wziąłem udział w ostatecznie cudownym częstochowskim festiwalu Hip Hop Elements, przeprowadziłem mnóstwo inspirujących i wyczerpujących rozmów, pośmiałem ze współtowarzyszami tych zdarzeń (jednocześnie trochę się na nich złoszcząc), a także przesłuchałem swoje ulubione nagrania ostatnich tygodni. W międzyczasie przeczytałem aktualny numer magazynu VAIB, w którym najmocniej zaabsorbował mnie wywiad z Ryfą Ri. Czytaj dalej To jest (prawdziwy) hip-hop! Redefinicja.