Cok z "sercem na dłoni". Premiera nowego utworu!

Cok z „sercem na dłoni”. Premiera nowego utworu!

Cok się zakochał i postanowił dać upust swej wielkiej miłości, oddając serce na dłoni. Robi to w swoim najnowszym utworze. Zakochany od wielu lat w muzyce producent zaprezentował światu swój najnowszy utwór instrumentalny w dniu święta zakochanych (tj. 14.02.2019 r.). Serce składa się zarówno z mnóstwa sampli jak i syntezatorów, czego finalny efekt powinien wywołać silne emocje niemal w każdym. Istny „banger”, mówiąc językiem dzisiejszej młodzieży. Jeśli jesteś zdania, że na sample w muzyce nie ma już miejsca, koniecznie przesłuchaj tę produkcję. Zmienisz zdanie, gwarantujemy. A skoro już o samplach rozmawiamy, Serce ukazuje się w ramach autorskiej akcji Coka – Sample Not Simple. Obserwatorzy producenta na Facebooku zgłaszają się ze swoimi (niekoniecznie) ulubionymi utworami, po czym tworzy on z nich unikatową kompozycję. Jeśli dzisiaj randkujesz, sprawdzisz później. Tylko zrób to obowiązkowo, bo to najzwyczajniej w świecie sprawia przyjemność. Podobnie jak to, co w łóżku.

SPOKOJNIE z drugim klipem. Tym razem zobrazowano "Oddech"

SPOKOJNIE z drugim klipem. Tym razem zobrazowano „Oddech”

Jesień w pełnej odsłonie, więc coraz więcej wieczorów spędzamy w domu przy herbacie. Idealny czas na złapanie oddechu. W sukurs przychodzi SPOKOJNIE, czyli kaeesy kaeesy i Tropiki. Teledysk „Oddech” ukazał się 27 listopada 2018 r. natomiast za zdjęcia do niego odpowiedzialny jest Buboskop. Numer – podobnie jak poprzednim razem „Dżungla – to nowoczesne rejony stylistyczne, paradoksalnie przypominające zamierzchłe czasy. Lirycznie otrzymujemy celne spostrzeżenia i liczne refleksje w całkiem ciekawej formie, którą rozszyfrować może tylko najbardziej wprawne ucho. Wciąż nie wiemy czy otrzymamy jakiś większy projekt od duetu i czekamy na dalsze – najlepiej muzyczne – instrukcje od samych zainteresowanych. Duetu, który współtworzy nasz człowiek i producent ze Szczecina, który reprezentuje barwy Flirtini Records. Co by się nie działo, to kolejne nagranie spod szyldu Q-Sides. A więc co teraz? Weź głęboki oddech i włącz teledysk, ot co!

Pierwsze od kilku lat nagranie Modesta

Pierwsze od kilku lat nagranie Modesta

Bodaj po raz pierwszy od premiery Nagrań elQuatro, Modest postanowił nie pisać o rapie na blogu, a spróbować swoich sił, aby to inni pisali o nim na swoich rapowych blogach. Sam to proste wideo, które obrazuje osobiste i naładowane emocjami trzy zwrotki, pełne wynurzeń. Od 13 listopada 2018 r. w sieci. Wybebeszyłem się strasznie. Być może zbyt strasznie. Ale uwierzcie mi, czasem warto. Czy to przed najbliższą Wam osobą, czy na kartce z notesu, w którym notujesz różne sekrety i przeżycia warte zapamiętania. To forma autoterapii, wyplucie emocji z siebie. Ja mam to szczęście, że jestem ekstrawertykiem (o moich rozczarowaniach miłosnych słyszały nawet miejscowe ekspedientki), odpornym na krytykę i już od dawna mam zwiększoną tolerancję na poczucie zażenowania. Dlatego też postanowiłem się z tym podzielić ze wszystkimi, którzy lubią tę formę wyrażania siebie. Rap. – mówi o swoim nagraniu Modest. Sam to kolejna część Q-Sides, czyli inicjatywy, zawierającej niemieszczące się na żadnym wydawnictwie nagrania. A zatem jak lubisz słowny ekshibicjonizm czy przytłaczające sample jazzowe, lepiej nie możesz już trafić!

kaeesy kaeesy i Modest w premierowym utworze - "Grawitacja"

kaeesy kaeesy i Modest w premierowym utworze – „Grawitacja”

Połowa elQuatro postanowiła zabrać głos jak na jakimś sympozjum astronomicznym. Modest zaprzestał w końcu bawić się domorosłego publicystę na Twitterze i wystąpił gościnnie w teledysku do Grawitacji, autorstwa kaeesy kaeesy, który to – jak widać – bawić się w wypuszczanie klipów nie zamierza przestać. Pod koniec października (tj. 28.10.2018 r.) otrzymaliśmy proste parkowe wideo do utworu, który powinien zadowolić wszystkich entuzjastów niespiesznego flow. Lekki (w przeciwieństwie do tytułu), samplowany beat oraz dwie nieco enigmatyczne zwrotki od dwóch Kamilów. Tego nie można przegapić! Klip ukazał się w ramach inicjatywy Q-Sides, a ta – jak mówi elQuatro Nagrania – jest zbiorem różnych, nigdzie niepublikowanych utworów – najczęściej tych, które nie znalazły się na żadnym wydawnictwie z jakiegoś powodu (choć jednym z nich na milion procent nie jest brak jakości czy poziomu poszczególnego nagrania). Jeśli więc chcesz się dowiedzieć co słychać u chłopaków lub choć trochę interesujesz się grawitacją, a niekoniecznie masz ochotę na czytanie popularno-naukowych artykułów, to idealny moment na włączenie tego teledysku.

kaeesy kaeesy i Tropiki łączą siły i jako SPOKOJNIE prezentują nowy utwór

kaeesy kaeesy i Tropiki łączą siły i jako SPOKOJNIE prezentują nowy teledysk

Nie przełączaj odbiornika. Dżungla to nie jest zapowiedź najnowszego programu przyrodniczego na Animal Planet, a premierowy teledysk duetu SPOKOJNIE. Po raz pierwszy mogliśmy go ujrzeć 27 października 2018 r. Muzycznie mamy tutaj do czynienia ewidentnie z nowoczesną stylistyką, głównie ze względu na podział rytmiczny, choć może ona wywoływać skojarzenia z latami dziewięćdziesiątymi za sprawą hipnotyzującego refrenu i minimalistycznego beatu. Zdjęcia do „van video” zostały zrealizowane podczas podróży vanem i skuterem po – kolejno – Szkocji i Tajlandii. Nie posiadamy informacji czy wideo zwiastuje nadejście albumu, ale mamy pewność, że ukazuje się z metką Q-Sides, czyli inicjatywy, która jest zbiorem różnych, nigdzie niepublikowanych nagrań. Kolektyw SPOKOJNIE współtworzy kaeesy kaeesy oraz Tropiki. Pierwszy z nich to – jak już zresztą wiesz – nasz człowiek. W SPOKOJNIE występuje w roli tego rapującego. Drugi to już szczeciński producent, ubóstwiający elektronikę z lat 80′, w których duchu porusza się jego twórczość. Ostatni projekt producenta, Tropical EP, ukazał się we Flirtini Records, należącej do znanego Asfalt Records. Chcesz poczuć się bliżej natury (a przynajmniej Tajlandii), koniecznie włącz teledysk i zanurz się w obrazujących go dźwiękach.

Nowy teledysk od kaeesy kaeesy - "Popkorn"

Nowy teledysk od kaeesy kaeesy – „Popkorn”

kaeesy kaeesy nie próżnuje i publikuje w sieci najnowszy teledysk! Popkorn miał swoją premierę 15 października 2018 r. Niemal monochromatyczny klip zrealizowano w korytarzach, w których panowały warunki bardziej piwniczne od beatów Wu-Tang Clan. Zarówno treść nagrania jak i muzyka nie koresponduje z obowiązującymi trendami. W tekstach kaeesy kaeesy nie gloryfikuje dragów ani szybkich numerków, a muzyka została oparta na soulowym samplu. Oszczędna i właściwie pozbawiona perkusji sprawia, że poruszane w tekście problemy stają się bardziej odczuwalne. Numer autora niedocenionej WOJNY ukazuje się jako kolejny po dłuższej przerwie singiel z ramienia Q-Sides. Inicjatywy, która zawiera single, nieukazujące się na żadnym wydawnictwie z katalogu elQuatro Nagrania. Z różnych powodów, wśród których na pewno nie znajdziesz braku jakości. Zaopatrz się w „tytułowy” popcorn i zapoznaj się czym prędzej z najnowszym obrazkiem. Co najlepsze, w tym celu nie musisz iść do multipleksu.

Nowy album Coka! Rozwiązanie tajemnicy, LA na zakończenie sagi. SA-GA-LA!

Nowy album Coka! Rozwiązanie tajemnicy, LA na zakończenie sagi. SA-GA-LA!

Nasz przyjaciel, zwany Cokiem, podopieczny, szeryf i producent w jednej osobie, z dniem 20 grudnia 2017 r. publikuje w internetach swoje najnowsze dzieło! Na sam koniec roku, gdy już żadnych premier raczej byśmy się od nikogo nie spodziewali, otrzymujemy trzy numery od Sosnowiczanina.

Przyznajemy, że pierwotnie jak usłyszeliśmy o pomyśle Coka, to oniemieliśmy. Pozwoliło to trzymać gębę na kłódkę i nie wygadać nikomu tej tajemnicy. Sagali. Tajemnicy Sagali. Cok, zainspirowany ów serialem, postanowił podzielić dziewięć nagrań na trzy równe części i uderzyć nimi raz na jakiś czas z zaskoczenia jak tytułowy meteoryt. Czy się udało? Raczej tak.

Jak brzmiałby Jay-Z, gdyby słuchał rapu?

Pewien chłopiec, zamieszkujący tak głęboką prowincję, że nawet Elon Musk mógłby do niej nie dotrzeć, marzył o zostaniu listonoszem. Nie nadawał się jednak do żadnej pracy z ludźmi, ponieważ był neurotyczną osobą. Nie radził sobie ze stresem, był nieśmiały i bardzo zakompleksiony, a lęki czy uczucie niepokoju odczuwał intensywniej od rówieśników. Chłopak miał problem w nawiązywaniu z nimi relacji, a jego jedynym przyjacielem był radioodbiornik. Dzięki niemu zafascynował się muzyką do tego stopnia, że jakiś czas później próbował swoich sił w grze na gitarze, na skrzypcach i na akordeonie. Zapragnął nagle kariery muzycznej. Choć wiązał swoją przyszłość z rockiem, namiętnie ubóstwiał brzmienie Motown. Tyle tylko, że żaden z niego Edwin Starr. Nie dysponował potężnym głosem lub anielskim wokalem. Zresztą umówmy się, w muzyce rockowej śpiew schodzi niejako na dalszy plan, a od nikogo nie oczekuje się, że będzie drugim Ianem Gillanem. Zwłaszcza od gitarzysty. W myśl tej zasady przyszłość naszego bohatera nie zapowiadała się różowo. Wiedział przecież doskonale, że nie jest w stanie improwizować przez kilkadziesiąt minut niczym Jerry Garcia! Co mógłby więc zrobić w tej sytuacji? Mając świadomość własnych niedoskonałości, pójść do jakiegoś programu typu X Factor?

"Nikt mi nie wmówi, że większość ludzi w wieku gimnazjalnym zaczyna palić papierosy, bo lubi śmierdzieć" - Modest Talking #2

„Nikt mi nie wmówi, że większość ludzi w wieku gimnazjalnym zaczyna palić papierosy, bo lubi śmierdzieć” – Modest Talking #2

Bezpowrotnie już minęły czasy, w których uchodziłem za nadgorliwego kibica lub niedoszłego ultrasa. Wspominam o tym tylko dlatego, że wówczas to futbol był dla mnie najważniejszy w życiu. Potem hokej, koszykówka. W dniu meczu potrafiłem nawet opuścić wesele lub pogrzeb. Dziś te dyscypliny również wymieniam w tej samej kolejności, ale nie górują one nad pozostałymi aspektami mojego życia. Na przestrzeni lat natomiast jedna rzecz zmieniła się diametralnie. Kiedyś tenis traktowałem jako coś najgorszego sortu. Stawiałem go na równi z żużlem. Nie widziałem w nim żadnych emocji, rywalizacji. Innymi słowy, nuda. Teraz – zarówno przez znajomość z Chomikiem i Mietkiem, jak i też przez zakłady bukmacherskie – trochę zacząłem się interesować tym tenisem. W międzyczasie zacząłem obserwować na Instagramie pewną zjawiskową niewiastę, ponieważ zaimponowała mi tym, że była mocno przesiąknięta hip-hopem. A przynajmniej na zdjęciach. Zaraz po premierze pierwszego Modest Talking, gdy spostrzegłem, że Aleksandra Cytrynowicz jest instruktorką i zawodniczką tenisa, połączyłem kropki. Uznałem, że koniecznie złożę jej propozycję wywiadu, nie dopuszczając do siebie myśli, że może odmówić. Z zawodniczką PZT, szkoloną od małego przez swojego tatę sportowca, porozmawialiśmy sobie nie tylko o hip-hopie. Od niego jedynie zaczęliśmy. Gotowi na pierwszego gema?

Należę do pokolenia, które zbyt łatwo odpuszcza

Należę do pokolenia, które zbyt łatwo odpuszcza

Kiedy już wszystko wydawało się być idealne to znowu dopadła mnie jakaś depresja. Chandra, okres, apatia, dół? Jeden chuj! Nazewnictwo w tym przypadku jest najmniej istotne. Tak czy inaczej przez większość tych długich (jeszcze nie wynaleziono aplikacji włączającej zwolnione tempo, po prostu czas płynął cholernie wolniej) miesięcy byłem wycieńczony psychicznie. Sił starczyło jedynie na oglądanie głupich seriali, a nie ruszyłem nawet wiecznie odkładanego Breaking Bad, którego – o zgrozo! – nigdy nie oglądałem. W moje łapy wpadło kilka nowych winyli, na widok których zazwyczaj dostaję wzwodu, a tak tylko pomarszczyłem czoło, machnąłem ręką i odłożyłem je na zakurzoną półkę. Wkręciłem się w płyty Ludacrisa, następnie dobijając się najsmutniejszymi piosenkami Talking Heads. Notorycznie spóźniałem się do pracy. Zaniedbywałem obowiązki i relacje. Straciłem kilku bliskich przyjaciół, nie pamiętam już z czyjej winy. Momentami za nimi tęsknię. Świętowałem urodziny. Świętowałem z tego samego powodu, z którego zwykle ich nienawidziłem: rok bliżej do śmierci! A jeśli już o śmierci – odszedł jeden z moich muzycznych idoli. Stałem się otępiały, a moja wrodzona błyskotliwość spadła do tego stopnia, że napotkane na drodze dziecko przygasiłoby mnie zasłyszanym w przedszkolu besztem. Nie znalazłbym odpowiedniej riposty. Nie miałbym siły. Ostatni weekend, pytasz? Rozebrałem się po piątkowym meczu, włożyłem moje super spodenki, których nie powstydziłby się Batman A.D. 1963 i zasnąłem. Wstałem z łóżka dopiero w poniedziałek nad ranem i z kurewskim bólem pleców udałem się do pracy. Sporo myślałem jak wyjść z tej zasranej sytuacji. Powrócić do tworzenia bloga? W końcu to forma autoterapii, oczyszczenia. Miejsce, w którym mógłbym pluć żółcią na prawo i lewo lub wymądrzając się strugać eksperta, co połechtałoby moje ego.